Juarez/ Ecapatec

Zabrali nas nad rzekę, wszystkie jedenaście.
Najwyraźniej przestałyśmy już być potrzebne.
Jakiemuś mężczyźnie nie spodobało się coś,
co powiedziała jedna z nas.
Albo to, że wymknęłyśmy się na gorditas,
łamiąc obietnicę, że w dzień się odchudzamy.
Innemu mężczyźnie przyszło do głowy, że
łatwiej do nas trafić, kiedy głodujemy
takim głodem, od którego kurczysz się
jak opakowanie próżniowe,
aż myśli lgną do żeber,
słowa ulatują
i zamieniasz się w wygłodniałe zwierzę.

 

Tak czy inaczej, dozorca
przyprowadził nas tu na piechotę.
Miałyśmy związane ręce.
Zaklejone usta.
Jedna do drugiej przywiązane w pasie:
istny wianuszek dziewczyn.
Przysłali go, bo nie opłacało się
zawracać głowy profesjonaliście.
Musiałyśmy patrzeć, jak każdą po kolei
tłucze po twarzy kamieniem, aż przestanie się ruszać.
Spętał nas sznurem talia przy talii, więc każde szarpnięcie
ciągnęło dziewczynę po lewej, zaciskając żołądek.
Leci szczęka, lecą zęby. Nos,
oczy, i prosto między oczy.
Patrzyłyśmy, aż do chwili, gdy
gałki wywróciły się do środka
i oglądały już tylko noc.
Ostatnia z nas nie żyła już,
kiedy przyszła jej kolej,
uduszona wymiocinami pod taśmą klejącą;
ogień w nozdrzach,
który połknęła.

 

A potem zostawił nas na pożarcie
dzikom i kojotom.

 

Dwa lata później znaleziono
nasze kości, porozrzucane i wyblakłe w słońcu.
Wszystkie naznaczone
w ten sam sposób –

 

Ile maszyn potrzeba,
by uszyć tę sukienkę, podnieść
i opuścić
tamten kamień?

 

§

 

Na próżno szukałam artykułów prasowych
opisujących naszą historię w zalewie

 

wiadomości o tysiącach kobiet, które podzieliły nasz los.
Nad grobami
przywołujemy naszych zmarłych
i prosimy, by dodali nam sił

 

śpiewamy przy zbieraniu szczątków
które pobrzękują w skórzanej torbie

 

ale w naszej pieśni
każda kostka klekocze inaczej.

 

Dmiemy w ich kości.
Oddech za oddechem

 

budujemy
armię

 

§

 

Krążę po domu śmierci
przywołując nasze martwe
ciała:

 

Zbudź się babciu
zbudź się dziadku
zbudź się 43
zbudź się 49
zbudź się 22
zbudź się 72
zbudź się 193
zbudź się 45
zbudź się 332
zbudź się 16
zbudź się 52
zbudź się 55
zbudź się 400
zbudź się 300
zbudź się 300
zbudź się 18
zbudź się 17
zbudź się 68
zbudź się 70
zbudź się 23
zbudź się 20
zbudź się 120
zbudźcie się
bezrolni spaleni żywcem
hazardziści zwęgleni w kasynie
dzieci spopielone w żłobku
wiedźmy ze stosów

 

zbudźcie się
mężczyźni poćwiartowani
torturowane kobiety
migranci zaduszeni w naczepach
i spoczywający na dnie Morzapomiędzy
Północą, Południem, Wschodem

 

zbudźcie się wymarłe zwierzęta
zapomniane pieśni ptaków
wyeksploatowane góry
wydobyte kamienie
utracone koralowce

 

Stańcie przed nami.
Użyczcie swego głosu.

 

Zbyt długo już chodzimy na kolanach
po ścieżce krwi
usłanej płatkami cempasúchil.

 

Niech powstanie z nas most.
Z nas – most

zamów czas literatury

Prenumerata to cztery spotkania z literaturą w roku — bez kolejek, bez kosztów wysyłki, prosto do Twojej skrzynki. Płacisz 40 zł, zyskujesz wygodę i pewność, że nic Ci nie umknie.

Prenumerata

tu nas znajdziesz: