współczesny, wyewoluował z owalu
oliwinu, kątem badał oka,
ukośne cięcie węglem
po przekątnej płótna,
przestrzału fałdy, słońca
wlewa po
pniu pękniętej jabłoni; i ów
kapćman człapie do rzędu tuj,
cis Chopina
z Łazienki –
i niech przynajmniej raz się wyluzuje
pod żaglem drzewa, na pokładzie tej ziemi
Jay-T i Chopin, tak,
Edward Stachura z gitarą,
Lutosławski niesie
mikrofon Martyniukowi,
po drodze ktoś pomylił Martyniuka
z Maleńczukiem,
specjalnie po to zmartwychwstał;
cały czas ich obserwuje kapćman.
Śniadanie jako samobójstwo na raty.
Śniadanie jako wola, przeinaczenie,
sama woda. Nie!
Śniadanie jako sama wola!
Prenumerata to cztery spotkania z literaturą w roku — bez kolejek, bez kosztów wysyłki, prosto do Twojej skrzynki. Płacisz 40 zł, zyskujesz wygodę i pewność, że nic Ci nie umknie.