„Czasem podczas lektury – czytamy w wierszu Juany Adcock Kontur warg – moje myśli wędrują i dostrzegam / między białym tłem a literami / krawędź delikatną̨ jak usta / lub brzeg rany”.
Ten intymny ustęp można odczytać nie tylko jako osobistą refleksję, ale również metaforyczny opis poetyki, jaką wypracowała autorka. W jej utworach nacisk pada bowiem nie tylko na to, co udaje się wyrazić, ale również na piętrzące się trudności w komunikowaniu treści, których złożoność i bolesność często nie mieszczą się w słowach. Garść takich tematów zawiera prezentowany tutaj wybór wierszy Adcock w polskim przekładzie. Znajdziemy wśród nich femicyd, czyli celowe mordowanie kobiet ze względu na płeć, przemoc ekonomiczną, politykę pragnienia doby kapitalizmu oraz kwestie ekologiczne, takie jak zmiany klimatyczne. Podejście poetki do tych zjawisk zasługuje na wyróżnienie, gdyż dostrzega ona, że z kwestią sprawiedliwości ściśle związane są widzialność tych problemów i język, jakiego używamy do ich opisu. Ostatecznie stawką tej poezji jest nie tylko wołanie o naprawę krzywd, lecz także poszukiwanie takich środków ekspresji, które mogłyby pobudzić wyobraźnię językową potrzebną, by splatać odległe wątki w bardziej zniuansowaną opowieść o współczesnym świecie i jego bolączkach.
Tytuł wiersza Juárez/Ecapatec odnosi się do dwóch miejsc w Meksyku szczególnie naznaczonych przez kobietobójstwo, rozumiane jako planowy i nakierowany płciowo proceder trwający od dekad, którego skutkiem jest śmierć dziesiątek tysięcy kobiet. Na to zjawisko składają się między innymi nierówności ekonomiczne, niski status społeczny kobiet oraz kultura machismo. Adcock w pierwszej osobie przerażająco precyzyjnie opisuje wyrachowanie oprawców, działających systematycznie i bez emocji. Po tym jak czas obrócił ciało podmiotki wiersza w bielejące kości, powraca ona pod postacią ducha nieukojonego przez to, że okrutna śmierć pozostaje bez echa. W dalszej części wiersza odprawia gusła i komponuje pieśń żałobną opartą na zaklinaniu ofiar zredukowanych nawet nie do imienia, lecz liczby. Inkantacja pęcznieje, a rytuał zatacza coraz szersze kręgi, upominając się o pamięć również innych pokrzywdzonych, na przykład dzieci czy migrantów. Zawołanie, by wszyscy oni „użyczyli nam swojego głosu”, odwraca konwencję elegijną. Poetka nie próbuje tutaj wypowiadać się w imieniu innych, lecz stara się oddawać przestrzeń mniej słyszalnym głosom: ludzi, zwierząt, kamieni. Nie wysuwa się na czoło orszaku, ale szuka swojego miejsca pośród innych form istnienia i odczuwania, dostrzegając sprawczość i siłę nie tyle w odizolowanym bycie, ile w większej całości – społecznej, środowiskowej, egzystencjalnej – którą symbolizuje wspomniany na końcu most, pojawiający się w charakterze horyzontu nadziei, jak tęcza po burzy.
Figura mostu jest istotna dla Juany Adcock, ponieważ wskazuje na dwa ważne aspekty jej poetyki: spinanie odleglejszych elementów jako mapowanie rzeczywistości oraz pracę przekładu wewnątrz- i międzyjęzykowego. Ten pierwszy dotyczy uwagi, z jaką poetka kontekstualizuje kwestie naświetlone w swoich utworach. Kiedy bowiem opowiada o przemocy wobec kobiet, rozpatruje ją w relacji do umowy społecznej, w ramach której funkcjonują, jak również w odniesieniu do pracy oraz jej charakteru i waloryzacji w dobie globalnego kapitalizmu. Opowieść o femicydzie staje się dzięki temu soczewką pozwalającą dostrzec i wyświetlić warunki, które umożliwiają zaistnienie takiej tragedii, a mianowicie materialny wyzysk idący w parze z niewidzialnością polityczną. Podobny ciąg skojarzeń składający się na szerszą siatkę kategorialną odnajdujemy w tytule wiersza Historia tkactwa jest historią cywilizacji jest historią pragnienia, powiedziała suknia. Perspektywa pracy tradycyjnie wykonywanej przez kobiety pozwala autorce pytać jednocześnie o przemysł tekstylny, system mody i rynek, jak również o historię ludzkości jako utkany wspólnie kobierzec wartości i pragnień – historyczny, a więc podatny na odpowiedzialne kształtowanie podług bardziej sprawiedliwych wizji scalających świat w sensowną całość.
W tym miejscu zarysowuje się druga cecha wspomnianej figury mostu, a mianowicie jej wymiar tłumaczeniowy. Adcock odnajduje w przekładzie źródło etyki opartej na uznaniu nieredukowalnej inności oraz koniecznej wzajemności w relacjach i stosunkach władzy. Tłumaczenie ma istotną wartość poznawczą, albowiem wprowadza element pokory wobec nieadekwatności i nietrwałości przekładów, w tym wysiłków na rzecz rozumienia, które musi uznać swoje granice i formy. Poetka doskonale zdaje sobie sprawę z tych kwestii, ponieważ sama jest tłumaczką literacką i zawodową, jak również osobą dwujęzyczną, która funkcjonuje na przecięciu języków, a nie w jednym wybranym. W jej twórczości wiele jest miejsc, gdzie hiszpański, angielski, Scots i inne języki funkcjonują obok siebie, przechodzą z jednego w drugi lub ujawniają w zetknięciu ze sobą niedostrzegalne wcześniej możliwości. Szczególne miejsce zajmuje w twórczości Adcock praca z językiem Mè’phàà, w którym pisze tłumaczony przez nią poeta Hubert Matiúwàa z Guerrero w południowo-wschodnim Meksyku. Dzięki świeżości spojrzenia, jakie niosą za sobą metafory leżące u podstaw jego języka (na przykład: skóra ludzka i ziemia to jedno słowo), Adcock poddaje namysłowi odruchy językowe, które kształtują nasz obraz rzeczywistości podług kategorii zysku i zasobu, przesłaniając motywowaną tymi pragnieniami przemoc.
Świetnie ilustruje to też wiersz Włoska Agencja Turystyczna przygotowuje plan rewitalizacji regionu Cinque Terre, którego podmiotem jest malowniczy fragment włoskiej riwiery w Ligurii. Sztafaż pieśni miłosnej pozwala poetce sproblematyzować relację między człowiekiem i środowiskiem. Zredukowanie miejsca do zasobów naturalnych lub turystycznie pojmowanej atrakcyjności stwarza rozziew, w którego czeluściach zanika możliwość bardziej kompleksowej relacji z otoczeniem. Myślenie oparte wyłącznie na kategoriach ekonomicznych zniekształca bowiem złożony obraz, do którego ułożenia konieczne jest uwzględnienie działalności przemysłowej, zmian klimatycznych i globalnych migracji. W finale wiersza marketing turystyczny przesłania już zupełnie cierpienie, zarówno ludzkie, jak i nie-ludzkie, co prowadzi do paraliżu wyobraźni i patowej sytuacji, w której „Brakuje nam już rąk / by połapać wszystko to, / co trzeba ocalić”. Widać tu dobrze metodę pracy poetki, która kieruje się potrzebą sprawiedliwości, ale dostrzega zarazem, że osiągnięcie jej będzie możliwe, dopiero gdy uda się ze sobą powiązać problemy społeczne, ekologiczne i psychologiczne. Pierwszym krokiem ku temu zaś jest kształtowanie języka, w jakim opisujemy rzeczywistość, i poszukiwanie metaforycznych sposobów przemieszczenia się po mapie miejsc zapalnych XXI wieku. Wiersze Adcock składają się na mozolnie konstruowany atlas, w którym zręcznie budowana przestrzeń liryczna stwarza warunki do wyjawienia spraw zatartych przez dominujący dyskurs i zredukowanych do tła. Widzimy oto historię systematycznie zamazywanych nierówności, przemocy wobec kobiet i ekstrakcyjnie pojmowanego środowiska naturalnego, czyli rozumianego jedynie jako zasób poddający się monetyzacji.
Prezentowane tu wiersze pochodzą z książki poetyckiej Juany Adcock zatytułowanej Split z 2019 roku. To jej debiut anglojęzyczny po wydanym w języku hiszpańskim tomie Manca z 2014 roku. “Split” znaczy „rozdarcie” lub „pęknięcie”, co wysuwa na pierwszy plan zarówno różnice językowe, jak i nierówności społeczne, pozwalając autorce śledzić pęknięcia w naszym obrazie świata. Adcock dotyka w ten sposób nie tylko tematyki przemocy i kobietobójstwa w Meksyku, zacierania historii kobiet, płci i cielesności, ale również globalnych kryzysów współczesności: klimatycznego, migracyjnego i nierówności. Kładzie nacisk na dialog, łącząc powagę z humorem oraz filozoficzny namysł z liryzmem. Sięga przy tym po różne rejestry i języki, uwypuklając doświadczenie przekraczania granic politycznych, kulturowych i językowych, odzwierciedlając zarazem charakter życia w rzeczywistości wielojęzycznej i wielowymiarowej. Splata meksykańskie mity z historią przemocy oraz namysłem nad rozwojem technologicznym i kryzysami ekologicznymi, łącząc refleksję polityczno-filozoficzną z liryzmem. Korzystając z własnego doświadczenia pracy tłumaczki, Adcock podkreśla twórcze moce języka poetyckiego, niezbędne do prowadzenia zaangażowanej rozmowy i rozwijania etycznych form komunikacji. Tak jak jej własny głos wybrzmiewa w napięciu między Meksykiem i Szkocją, jej wiersze czerpią energię z tytułowego zróżnicowania. Poetka odnajduje w nich rezerwuar potencjalności i ambiwalencji potrzebny, by wprawiać w ruch język i myśl, które próbują nadążyć za dynamicznie się zmieniającym, wielobiegunowym światem.
Prenumerata to cztery spotkania z literaturą w roku — bez kolejek, bez kosztów wysyłki, prosto do Twojej skrzynki. Płacisz 40 zł, zyskujesz wygodę i pewność, że nic Ci nie umknie.