Numer ten powstawał w trybie przejścia – między zespołami redakcyjnymi, między pytaniem „co zachować” a „co zmienić”, ale też między podejściami do literatury i jej roli. I choć nie rościmy sobie prawa do jednoznacznych odpowiedzi, próbujemy działać zgodnie z ideami humanistyki zaangażowanej, która nie oddziela słów od świata, estetyki od etyki, a literatury od życia. Traktujemy to wyzwanie jako nowe otwarcie, nie w duchu zerwania, lecz kontynuacji – z przesunięciem akcentów. Zamiast domykać, chcemy uchylać. Zamiast mówić w imieniu literatury – chcemy z nią rozmawiać. Zamiast narzucać tematy, starałyśmy się je wydobywać z tekstów: pozwolić, by same ułożyły się w pole semantycznego napięcia.
Od obecnego numeru „Czasu Literatury” dział prezentujący poezję znajdzie się pod troskliwą pieczą Olgi Sabały, prozą zaś zaopiekuje się Zofia Ulańska. Całość będzie przedmiotem naszej wspólnej troski. Jako nowa redakcja nie przynosimy gotowych odpowiedzi. Przynosimy uważność, zaangażowanie i wiarę, że pismo literackie może być miejscem spotkania – między tekstami, między osobami, między światem a językiem.
Chcemy w tym miejscu podziękować za dotychczasowy twórczy wysiłek wszystkich zaangażowanych w powstawanie Kwartalnika i wspierających jego rozwój, przede wszystkim poprzedniemu Zespołowi redakcyjnemu prowadzonemu przez Jana Burnatowskiego, a szczególnie nieocenionym redaktorkom: Urszuli Chwalbie, Małgorzacie Lebdzie oraz Annie Marchewce – bez Waszego, Drogie Redaktorki, wsparcia numer ten miałby zupełnie inny kształt, o ile w ogóle by się wyłonił.
Kiedy rozpoczynałyśmy pracę, wiele było już zainicjowane. Układ tekstów się kształtował, niektóre wątki zaczynały się splatać, teksty czekały na dopisanie, inne – na nowy kontekst, na horyzoncie majaczyły Festiwal Miłosza i ciała wielu wierszy. Numer przypominał formę najpiękniejszą w swej niedoskonałości: niedokończony esej, z fascynującymi tezami, lecz nie zawsze klarownym zamysłem kompozycyjnym. Naszą rolą – jako redakcji wchodzącej – nie było postawienie kropki, lecz uważne wznowienie zdania, złapanie frazy. Trzeba było wsłuchać się w materiał, pozwolić mu przemówić, zanim zaczniemy go porządkować. Dziś wiemy, że nie chodziło o to, by mówić jednym głosem, ale by stworzyć przestrzeń, w której różne głosy mogą się naprawdę usłyszeć.
Numer, który właśnie oddajemy w Państwa ręce, to próba uchwycenia literatury w momencie jej żywego przepływu, niedokończonej formy i otwartych pytań. Tematem przewodnim jest namysł nad esejem jako praktyką myślenia, a także przepływy i fragmenty w polu literackim, a więc to, co w literaturze pozostaje żywe, dynamiczne i niewyczerpane. Zebrane teksty pokazują różnorodne drogi, jakimi literatura współczesna eksploruje własne granice: od refleksji nad niedopowiedzeniem i fragmentarycznością po pytania o to, czym w ogóle może być literacki esej, gdy jego myśl świadomie nie chce się domknąć.
Wierzymy, że literatura nie tyle „niesie idee”, ile pozwala im przepływać: między językiem a doświadczeniem, między tym, co osobiste, a tym, co wspólnotowe. Tranzyt idei, który dokonuje się w literackich formach – opowiadaniu, eseju, wierszu – to proces niekiedy cichy, ale głęboko skuteczny: idee nie manifestują się tu jako deklaracje, lecz jako zmiana perspektywy, odkształcenie języka, załamanie głosu. To dlatego literatura nie przestaje oddziaływać – nie tylko w przestrzeni symbolicznej, ale i w codziennym życiu; w tym, jak rozumiemy świat.
Ten numer „Czasu Literatury” traktujemy jako próbę uchwycenia tego, co w literaturze dzieje się teraz – i co może się wydarzyć, co w niej przepływa i uchodzi. Uczyłyśmy się słuchać tekstów, które zastałyśmy, i dodawałyśmy do nich te, które prowokują, dopytują, rezonują. Pojawiają się tu głosy nowe i powracające, eksperymenty formalne i klasyczne gesty – wszystkie jednak łączy przekonanie, że literatura nie jest dekoracją, lecz praktyką: myślenia, odczuwania i uczestniczenia. Uczyłyśmy się tej redakcyjnej pracy słuchania od Autorek_rów. Ich teksty – zarówno te zamówione, jak i odziedziczone – są często pełne niepokoju, ale też nadziei, że literatura nadal może być językiem wspólnoty. To nowe otwarcie nie polega na resecie, lecz na uważnym przejęciu wątku – z wszystkimi zawahaniami, dygresjami, tymczasowościami. Wierzymy, że taka praca – nie pospieszna i nie hałaśliwa – może być gestem uważności wobec Osób Autorskich, tekstów i wobec tych, którzy je czytają.
Niniejszy numer powstał jako wielogłosowa struktura utkanych razem gestów i efekt współpracy wielu osób – Autorek_rów, którzy zechcieli wejść w dialog z nową redakcją; stałych współpracowników, których obecność i refleksja miała dla nas ogromne znaczenie; oraz wszystkich czuwających nad jego przygotowaniem: od redakcji językowej, przez skład i korektę, po oprawę graficzną i ilustracje. To dzięki ich uważności i profesjonalizmowi numer ten zyskał formę otwartą, a zarazem pełną.
To numer opóźniony, ale być może właśnie przez tę zwłokę pełen głębszego namysłu i troski o literaturę jako praktykę myślenia, odczuwania i działania. Zapraszamy Państwa do wspólnej, otwartej na nieoczekiwane spotkania i rzeczy nowe, lektury.
Prenumerata to cztery spotkania z literaturą w roku — bez kolejek, bez kosztów wysyłki, prosto do Twojej skrzynki. Płacisz 40 zł, zyskujesz wygodę i pewność, że nic Ci nie umknie.